Biuro Detektywistyczne „Detektyw Kraków”

W poniedziałek była straszna ulewa. Wiało okropnie, deszcz zacinał i dodatkowo było zimno
jak w listopadzie a przecież dopiero jesień się zaczynała. „ Przy tej pogodzie to pewnie
niewielu klientów dziś przyjdzie do detektywa w Krakowie a może nawet żaden” – pomyślałem wchodząc do Detektyw Krakow.
Grażynka siedziała już na swoim stanowisku w Krakowie, gotowa, by odebrać telefon. Przywitała mnie z
promiennym uśmiechem, jak to ona, śmiejąca się nawet w tę paskudną pogodę. Poprosiłem o
kawę i usiadłem do papierkowej roboty. Po jakimś czasie drzwi bardzo powoli się otworzyły
a zza nich wyłoniła się postać, ubrana w długi, czarny płaszcz z kapturem na głowie. Pod
wierzchnim okryciem znajdowała się młoda, przerażona dziewczyna. Poprosiła, abym
odnalazł jej chłopaka, który kilka dni wcześniej miał pojechać wraz z detektywem i załatwić jakąś
ważną sprawę i od tego momentu nikt go nigdzie nie widział. Zlecenie wydało mi się
intrygujące, poza tym chciałem pomóc tej biednej kobiecie, która wydawała się całkiem
bezradna. Detektyw pojechał pod wskazany adres, gdzie mieszkał chłopak Doroty (tak miała na imię
klientka). Faktycznie nikogo nie zastałem. Chłopak mieszkał sam w dwupokojowym
mieszkaniu. Sąsiedzi potwierdzili, iż od kilku dni go nie widzieli. Natomiast sąsiadka,
mieszkająca naprzeciw chłopaka, przypomniała sobie, iż w środę (kiedy widziany był po raz
ostatni) wychodził z mieszkania bardzo zdenerwowany, nawet jej nie zauważył, na schodach
zadzwonił do niego telefon, po czym po rozmowie wrócił z powrotem do mieszkania i
wyszedł ponownie. Tak, jakby się po coś wracał. Jakiś obraz tego feralnego dnia powoli
zaczął mi się rysować w głowie. Postanowiłem pojechać do firmy, gdzie pracował
poszukiwany. Pani sekretarka niewiele chciała mi powiedzieć. Widać było, że wie coś więcej,
ale boi się powiedzieć. Niestety Szefa nie było w firmie Detektyw Krakow, więc powęszyłem trochę wśród
pracowników, siedzących przy komputerach. Każdy z nich wiedział, tyle, ile ja. Kiedy już
byłem zdecydowany opuścić pomieszczenie przeszła obok mnie kobieta, wręczając mi
ukradkiem kawałek karteczki. „ Czekaj za 2 godziny na skrzyżowaniu obok biura detektywistycznego w Krakowie.”-
przeczytałem i zrozumiałem, że ta kobieta wie, coś więcej, ale boi się mówić przy innych
pracownikach. Oczywiście czekałem o wyznaczonej porze na informatorkę. Przyszła bardzo
szybko i tak samo szybko zaczęła mówić. „Przemek był jednym z najlepszych pracowników,
dlatego Szef bardzo Mu ufał i wtajemniczał w swoje powiązania z mafią rosyjską. Dzięki
temu Przemek mógł zarabiać coraz więcej. Ile dokładnie tego, nikt z nas nie wiedział, ale
każdy bał się o cokolwiek pytać, bo Szef miał różne znajomości. Każdy więc udawał ślepego.
Po pewnym czasie Przemkowi jednak zaczęła ta sytuacja przeszkadzać. Każdy z nas widział,
jak często kłócił się z Szefem, jak nie chciał się na coś zgodzić. Być może chodziło o kolejną
umowę z bandziorami, ale tego dokładnie nie wiem. Wiem, że w środę Detektyw wyszedł sam
rano z biura detektywistycznego a Przemek tego dnia się już nie pokazał. Natomiast Szef musi coś wiedzieć, bo
kiedy pytaliśmy o zniknięcie Przemka, to mówił, że wyjechał do rodziny, a przecież każdy z
nas wie, że Przemek nie ma rodziny, oprócz jego dziewczyny.”